Konkurencja dla Poczty Polskiej

Konkurencja dla Poczty Polskiej

Trudno jednoznacznie wskazać moment, w którym Poczcie Polskiej, która w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i początkach trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej miała monopol na usługi takie jak dostarczanie listów, wysyłanie paczek czy telegramów, wyrósł na rynku poważny konkurent. Sam swego czasu bardzo często korzystałem z usług poczty. Zwłaszcza, zanim w moim życiu pojawił się internet.

 

inpost8Lubiłem pisać listy i miałem kilkoro korespondencyjnych znajomych – korespondowałem z ludźmi poznanymi na festiwalach muzycznych, czy osobami zaangażowanymi w tak zwaną scenę PC – trzeci obieg twórczości komputerowców dystrybuowano wówczas na dyskietkach wysyłanych listem. Dyskietki ważyły niewiele, więc można było w tym celu wykorzystać tanie przesyłki i po prostu wrzucić je do koperty.

W pewnym momencie Polską wręcz wstrząsnęła informacja – że przetarg na dostarczanie przesyłek sądowych wygrała inna firma niż Poczta Polska. Oferta firmy Inpost była na pewno zdecydowanie tańsza niż oferta Poczty Polskiej i myślę, że właśnie to musiało zadecydować o tym, który spośród wspomnianych podmiotów ów przetarg wygrał. Muszę zaznaczyć, że wątpliwości co do usług nowego dystrybutora przesyłek sądowych miały solidne podłoże. Przesyłki mogły być dostarczane do najróżniejszych miejsc, włącznie z kioskami ruchu czy punktami SKOK-ów. Jeśli SKOK, do którego miała trafić przesyłka, był czynny od poniedziałku do piątku w godzinach od dziewiątej do siedemnastej, a oczekujący na przesyłkę pracował w tych samych lub podobnych godzinach, to adresat zwyczajnie nie miał szans na odebranie listu. Wiem, o czym piszę, bo sam znalazłem się w takiej sytuacji. Na adres domowy dostawałem tylko awizo z informacją, do jakiego punktu zgłosić się po odbiór przesyłki, co sprawiło, że kilkakrotnie musiałem zwalniać się z pracy.

inpost10Świadczone przez Inpost usługi pocztowe nie ograniczają się jednak do dostarczania przesyłek z sądu – ogromną karierę, zarówno u nas, jak i w krajach sąsiednich, jak chociażby Ukraina, robią paczkomaty, które, jeśli mnie pamięć nie myli, zostały wprowadzone właśnie przez tą firmę. Ich obsługa jest łatwa i szybka, a do tego pozwala zachować anonimowość podczas zamawiania towarów, których zastosowanie może stanowić źródło kontrowersji. Paczkomaty znajdują się na terenie każdego większego miasta, a coraz częściej możemy je również znaleźć w miastach średnich i małych. Pomysł jest na tyle dobry, że można spodziewać się dalszego dynamicznego rozwoju sieci paczkomatów.

Z pojawienia się konkurenta dla Poczty Polskiej można cieszyć się jeszcze z jednego powodu – mianowicie: jeśli monopol zostaje przełamany, to dotychczasowy monopolista musi zatroszczyć się o jakość usług i ich ceny. W przeciwnym razie będzie tracił klientów, a co za tym idzie – zyski. Tak właśnie działa wolny rynek. Mam nadzieję, że Inpost będzie się dalej rozwijał, a Poczta Polska obniży ceny (bo są momentami mocno przesadzone) i zawalczy o klienta. Sam jestem klientem i nie mam nic przeciwko temu, żeby mniej płacić za usługę wyższej jakości niż dotychczas.

 

Artykuł powstał przy współpracy z

Inpost logo



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *